Artykuły

Jan Chrzanowski – Walka kobiet przeworszczyzny z okupantem hitlerowskim

Ziemia przeworska lat trzydziestych
i czterdziestych we wspomnieniach mjr Kazimierza Mireckiego pseudonim Tadeusz „Żmuda”

Część IV: Walka kobiet przeworszczyzny
z okupantem hitlerowskim

Powszechnie przyjęto mawiać, iż wojna to męska rzecz. Tymczasem wydarzenia jakie rozegrały się w okresie II wojny światowej na ziemiach polskich(w tym ziemi przeworskiej), wyraźnie temu przeczą.
Kobiety, jak twierdzi (i słusznie) mjr Mirecki „były podstawą sukcesu działań wojskowych Narodowych Oddziałów Wojskowych na Przeworszczyżnie i poza jej granicami”.

Początkowo w strukturach wojskowych NOW, Panie działały indywidualnie:jako kurierki, sanitariuszki,szyfrantki itd. Na początku jednak 1941 roku postanowiły ustanowić ruch kobiecy, którego zwieńczeniem było powstanie Narodowej Organizacji Wojskowej Kobiet (NOKM). W ruchu tym nie mogło,co jest oczywiste, obyć się bez przeworskich akcentów. Powołano więc NOWK w Przeworsku. Najwybitniejszą postacią tej organizacji na ziemi przeworskiej była żona pułkownika Wojska Polskiego,przebywającego wówczas w oflagu mgr Piechurowa (imię nie znane), pseudonim „Maria”. Pochodziła ona z zamożnej rodziny mieszczańskiej. W Przeworsku i Jarosławiu posiadała sklepy i kamienice czynszowe, które de facto stały się w owym czasie :kwaterami NOW, bądź punktami kontaktowymi organizacji. Piechurowa początkowo pracowała jako zwykła kurierka w sztabie powiatu NOW,by z czasem objąć funkcję Kierownika Organizacyjnego w Komendzie Okręgu NOWK…
Mirecki tak wspomina tamten czas: „W 1941 roku poproszono mnie o wygłoszenie odczytu dla sekcji kobiecej NOW w Przeworsku. Zebranie odbyło się w domu Piechurowej, które jak na warunki konspiracyjne uchybiało przyjętym zasadom. W tajnych odprawach (bowiem) nie powinno uczestniczyć więcej jak 5 osób. Tymczasem na omawianym zebraniu było ponad 10 kobiet. Po odczycie,i ożywionej dyskusji panie wyraziły chęć wejścia w szeregi NOWK. Przyjmowanie do tajnej organizacji odbywało się bardzo dyskretnie, zwykle w cztery oczy. W tym wypadku odbyło się zbiorowe zaprzysiężenie naszych koleżanek. Ustawione w szeregi na baczność powtarzały rotę przysięgi. Spośród zebranych pamiętam panie: Piechurową, i jej siostrę, następnie Marię Mirecką pseudonim „Marta” już wtedy upatrzoną na komendantkę Okręgu NOWK, przedstawicielkę organizacji kobiecej na powiat jarosławski Stanisławę Gliniakównę, przedstawicielkę młodzieży – Lewandowską. Licznie reprezentowany był pałac Lubomirskich. Do NOWK wstąpiły wnuczki księcia Lubomirskiego-siostry: Maria,
Wanda i Jadwigę Sierakowskie oraz córka księcia Eustachego Sapiechy Iza Sapieżanka”

Zacytowany fragment wspomnień o zaangażowaniu kobiet Przeworska w walkę z okupantem był w mniemaniu ich autora nie tylko wyrazem woli walki z okupantem. Był czymś więcej, a mianowicie złamaniem szerzącej się wówczas nienawiści klasowej. Jak widać dziewczęta ze wsi, usiadły przy wspólnym stole dla wspólnej sprawy z paniami z pałacu i rodzin ziemiańskich.

Mjr Mirecki w sposób szczególny podkreśla zaangażowanie pań z pałacu Lubomirskich. Siostry Sierakowskie i Iza Sapieżanka ponosiły ogromny trud w przeprawach przez San, aby na czas dostarczyć oddziałom partyzanckim opatrunki, lekarstwa, prasę podziemną, a niekiedy broń. Spały na podłogach wiejskich chat, miast w godnych ich stanu łóżkach. Kontrola niemieckich patroli, szukających osób wspierających partyzantów groziła im w każdej chwili aresztowaniem, śmiercią. Zdawały sobie z tego sprawę, twierdząc jednocześnie, że dla nich jest to obowiązek, a przy okazji wspaniała przygoda.

Ta postawa dworu,mało lub wcale nieznana przez mieszkańców Przeworska wielu zapewne zdziwi, ale pokaże prawdziwe oblicze historii tamtych dni. Pokaże właściwe proporcje udziału w sukcesie ostatecznego zwycięstwa nad okupantem.

Jan Jarema Chrzanowski
Redaktor Honorowy