Oblewany Poniedziałek…

Oblewany poniedziałek, potocznie nazywany śmigusem-dyngusem, poniedziałkiem wielkanocnym, lanym poniedziałkiem, jest to zwyczaj, pierwotnie słowiański,
ale związany ze Świętami Wielkanocnymi.

Nazwa zwyczaju składa się z dwóch słów śmigus oraz dyngus
i zawiera w sobie opis jego przebiegu. Osoby, które nie wykupiły się podarkami (tradycyjnie pisankami) były oblewane wodą. Pierwotnie były to dwa zwyczaje,
które zlały się w jedno.

Dyngus po słowiańsku nazywał się włóczebny. Wywodzi się go od wiosennego zwyczaju składania wzajemnych wizyt u znajomych i rodziny połączonych
ze zwyczajowym poczęstunkiem, a także i podarunkiem, zaopatrzeniem
w żywność na drogę. Wizytom towarzyszyły śpiewy o charakterze ludowym
i religijnym. Dyngus dla uboższych, nie mających bogatych znajomych, stał się sposobem na wzbogacenie jadłospisu i okazją pokosztowania niecodziennych dań (jeśli zawędrowali np. do dworu). Włóczebnicy mieli przynosić szczęście, a jeśli nie zostali należycie za tę usługę wynagrodzeni smakołykami i jajkami, robili gospodarzom różne nieprzyjemne psikusy
(co dla skąpych gospodarzy było pierwszym dowodem pecha).
Słowo dyngus wywodzone jest od niemieckiego słowa dingen, co oznacza wykupywać się (inne znane określenia: dyng, szmigus, wykup lub datek). Należy jednak pamiętać, że zwyczaj zbierania datków przy okazji wizyt występuje nie tylko w czasie Wielkanocy, ale praktykuje się go także
w okresie Trzech Króli, na Górnym Śląsku podczas
tzw.  chodzenia z niedźwiedziem i nigdzie tam, a należałoby
się tego spodziewać, w nazwie nie występuje słowo dyngus.

Słowiański zwyczaj przetrwał również w pobliskich krajach środkowej Europy, ale z pierwotnymi tradycjami. Jest znany na Morawach jako szmigrust lub oblevacka, Słowacji jako oblievacka lub kupacka (szczególnie na zachodzie) oraz w regionach zachodniej Ukrainy. W XVI wieku słowiańską tradycję bardzo powszechnie przejęli Węgrzy. Do dziś praktykuje się tam oblewanie dam wodą i perfumami w lany poniedziałek. W Zakarpaciu lany poniedziałek obchodzony jest przez trzy dni: drugiego dnia Wielkanocy chłopcy oblewają dziewczyny wodą, trzeciego dnia dziewczyny mogą się w ten sam sposób zrewanżować,
a czwartego – oblewa się inne osoby.

Dziś śmigus-dyngus jest zabawą o charakterze ludowym.
W odróżnieniu od pierwotnych tradycji, wodą oblewani
są wszyscy bez wyjątków. Zwyczaj jest praktykowany w taki sposób,
że polewa się dla żartów wodą inne osoby, nawet nieznajome. Jest popularny szczególnie wśród dzieci i młodzieży. W ten sposób spopularyzował się mocno również w USA wśród społeczności polskiej. Współcześnie dla dzieci produkuje się specjalne gadżety służące do oblewania wodą. Upowszechniło się także stosowanie perfum lub wody kolońskiej.

Z biegiem czasu oblewanie wodą stało się do tego stopnia niebezpieczne,
że prawnicy musieli wprowadzić prawo do dania mandatu za przesadne oblewanie kogoś wodą.

Oczywiście, do takich zwyczajów jest potrzebna świetna, słoneczna pogoda, dzięki której nie zachorujemy.
Niestety, tegoroczna pogoda nie pozwoliła nam na zabawy
ze znajomymi w ogrodzie, czy w miejscu oddalonym
od społeczeństwa. Możliwe było jedynie oblewanie rodziców czy młodszego rodzeństwa w domu. Śnieg, który spadł z dnia na dzień, zamiast atmosfery Świąt Wielkanocnych powodował atmosferę świąt Bożego Narodzenia.
Jedyne czego brakowało, to świeżo ściętej choinki w pokoju.
Zamiast bałwanków mieliśmy króliczki  wielkanocne i zamiast oblewanego śmigusa, mieliśmy zabawę na śniegu w kurtach zimowych.

Miejmy nadzieję, że śmigus-dyngus, który wypada
21 kwietnia 2014 roku okaże się pogodniejszy niż tegoroczny.

Ewa Kukla
Redaktor

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Przeczytaj poprzedni wpis:
Jerzy Henryk Lubomirski herbu Szreniawa

Jerzy Henryk Lubomirski herbu Szreniawa – Drugi Ordynat Przeworski (de facto), Pierwszy Ordynat Przeworski (de iure), działacz polityczny, kurator literacki,

Zamknij